Jako, że lubię wszelkie podsumowania, zestawienia i inne pierdoły, to postanowiłem zrobić własne. Rok 2011 nie obfitował w jakieś mocno zmieniające moje życie wydarzenia, ani te pozytywne, ani negatywne (te akurat na szczęście). Był to rok różnych nastrojów, chyba wyjątkowo z przewagą tych gorszych, ale nikt przecież nie powiedział, że życie ma być pasmem samych sukcesów i samej radości, prawda? Ważne jest to, że mało rzeczy żałuję z tego co się wydarzyło i nie popełniałem jednego błędu, który zdarzał się w poprzednich latach i znacznie psuł mi zawsze nastrój.
Oto lista siedmiu najbardziej pozytywnych i siedmiu najbardziej negatywnych rzeczy z obecnego roku. Zaczynamy od pozytywów:
1. Narodziny drugiej bratanicy. Istotne wydarzenie dla całej mojej rodziny. Bratanica2 jest śliczna, wręcz rozkoszna i nawet ja – ten nie lubiący dzieci facet, rozpływam się na jej widok. Poza tym rodzice mają drugą wnuczkę, czyli może ode mnie w końcu nie będą chcieli wnuków (bo i tak ich przecież nie będzie :P) i będę miał święty spokój.
2. Zamieszkanie z Cessily. Oj tak, po miesięcznym poszukiwaniu mieszkania już straciłem nadzieję a tu nagle na bruk trafiła Cessily, która po tym wydarzeniu w desperacji zaczęła szukać intensywnie mieszkania. Znalazła. Potrzebowała współlokatora a do tej roli najlepiej, bez zbędnej skromności, nadawałem się ja. I tak sobie mieszkamy razem już około siedmiu miesięcy i chyba to za szybko się nie zmieni :)
3. Wesele Kate. Tak, to też radosna wieść, że jedna z moich uczelnianych czarownic, jako pierwsza wyszła za mąż. Możliwe też, że jako pierwsza i jednocześnie ostatnia, bo pozostałym (albo ich partnerom) się nie śpieszy do tego.
4. Zakwitnięcie mego Kwiatka – fiołka afrykańskiego. Już straciłem wszelkie nadzieje, że jedyny kwiatek jaki posiadam kiedyś zakwitnie a tu po dwóch latach bycia razem na wakacje tego roku pojawiły się pąki... Obecnie jednak znowu kwiatków nie ma, bo go zbyt intensywnie podlewałem i zrobił się bardzo... giętki :D (spokojnie, z tym się też już prawie uporaliśmy :P)
5. Sansenoi na studiach. Znowu! Tak, tak, to wielka radosna wieść, bo tym razem jestem zmotywowany by te studia skończyć. Zresztą wstyd mi by było przed kilkoma osobami jakbym i te studia rzucił jak poprzednie, ha!
6. Moja pierwsza klasa wychowawcza skończyła szkołę. Tak, to dla mnie był sentymentalny moment, że klasa, w której dostałem od samego początku wychowawstwo zakończyła swoją edukację w mojej szkole. Mieliśmy sporo dobrych i złych momentów. Na początku nie znosiliśmy się a pod koniec to już było całkiem fajnie ;)
7. Zastanawiałem się, co z pozytywnych rzeczy umieścić na tej pozycji, bo było jeszcze kilka rzeczy, ale myślę, że na to miejsce zasługuje pobyt w czasie majówki u Maxa. Kraków jest piękny, zwłaszcza latem i wiosną, któż wie, może kiedyś tam się przeniosę, bo jestem zakochany w tym mieście. Do tego poznanie tam Pana McQueena, blogowicza, z którym znam się długo internetowo, było również dodatkowym miłym akcentem pobytu w tym mieście.
No dobrze, pozytywy mamy za sobą. Teraz negatywy:
1. Rozluźnienie więzów kumplowskich/przyjacielskich z niektórymi osobami np. z Afrodytą. Jest to dość smutne zjawisko, choć pod koniec roku Afrodyta zauważyła, że coś jest nie tak i zmienia troszkę nastawienie, co daje nadzieję na poprawę w przyszłym roku ;)
2. Odrzucenie propozycji pracy poza szkołą. Chyba troszkę żałuję i to chyba jedyna rzecz jakiej mogę żałować po tym roku (no, nie licząc czasu zmarnowanego na niektórych randkach :D).
3. Koniec mieszkania z Ororo. Dobrze mi się z nią mieszkało i przymusowa wyprowadzka z mieszkania nie była przyjemną sprawą. Miesiąc szukania innego lokum, ale już bez Ororo. Na szczęście ta historia dobrze się dla mnie skończyła (patrz punkt 2 w pozytywach :D).
4. Deszczowe wakacje. Tak spapranych przez pogodę wakacji jeszcze nie miałem. To były pierwsze wakacje, w które nigdzie nie wyjechałem, bo ciągły deszcz zniechęcał mnie do jakiejkolwiek aktywności życiowej!
5. Podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej – oj to była nieładna zagrywka władz warszawskich, oj bardzo nieładna, choć pewnie się jeszcze niedługo powtórzy...
6. Wizja rządowa pracy do 67-go roku życia... To może niektórych nie rusza, ale mnie tak. Praca już do 65 lat to dużo, ale już z tym pogodzony byłem, ale podwyższanie tej granicy wiekowej to bezczelność. Jeśli rząd tak bardzo chce oszczędności to niech zacznie od zmniejszenia liczby posłów lub od zmniejszenia wypłat, które trafiają do kieszeni polityków, bo ich wysokości przyprawiają mnie o zawrót głowy.
7. Bardzo prozaiczny i błahy negatyw – film „Przed świtem”. Tak długo czekałem na kontynuacje filmową przygód Belli i jej przyjaciół a dostałem papkę filmową gorszą od poprzednich części... Więc jeśli ktoś poprzednie części nazywał gównianymi, to jestem ciekawy jak nazwał tą część :P (na szczęście inne pozycje kinowe w tym roku wynagrodziły mi to rozczarowanie :])
Jak widać wśród negatywów nie było dużo strasznych rzeczy, co mnie cieszy właściwie. W tym roku podkusiłem się jeszcze o jedną rzecz. Podliczyłem wszystkie randki, na których byłem w tym roku... Tak, tak, miałem dziś nadmiar czasu i mi się nudziło :D Zatem w poszczególnych miesiącach przedstawia się to tak:
Styczeń – dwie randki (no to logiczne, urodziny powodują wzrost uczucia uciekającego czasu, więc trzeba było spróbować kogoś poznać póki czas:D)
Luty – zero randek (wow! To widocznie efekt nieudanych randek styczniowych :D)
Marzec – dwie randki
Kwiecień – jedna randka (skromnie, bo trudny okres w pracy był :P)
Maj – trzy randki (obserwujemy wzrost, bo wiecie – maj, miesiąc zakochanych... :D)
Czerwiec – dwie randki (lekki spadek, bo wystawianie ocen w szkole, więcej popołudni spędzonych na sprawdzaniu popraw :P)
Lipiec – trzy randki (okres wakacyjny, biorąc pod uwagę, że był deszczowy, to i tak nieźle :P)
Sierpień – cztery randki (no to się zaszalało w wakacje :D)
Wrzesień – zero randek (limit wyczerpany w wakacje!)
Październik – dwie randki (odchylenie statystyczne, powinna być jedna, w końcu to miesiąc jesienny :P)
Listopad – jedna randka (słabnące siły...)
Grudzień – jedna randka plus jeszcze jedna, to razem dwie :D (ta druga to była opóźnionym prezentem świątecznym :D)
To razem nam daje... hmm... 22 randki na rok... To daje mniej więcej dwie randki na miesiąc. Podsumowując – tragedia :D:D:D Oczywiście wśród tych osób, co poznałem są osoby, z którymi widziałem się kilka razy lub utrzymuję jeszcze do tej pory znajomość, ale mimo wszystko liczba i tak wydaje mi się duża... :D Za duża! :]
A tak już na koniec, życzę Wam, drodzy czytelnicy, dużo dystansu do tego co dzieje się w życiu, dużo radości, więcej tych miłych, przyjemnych chwil w Nowym Roku 2012, postanowień, które uda Wam się spełnić i pomyślności na wszystkich płaszczyznach życia - pracy, szkole, uczuciach, przyjaźni... :) / życzy Sansenoi vel Ajs :)

No to udanego 2012! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWzajemnie :)
OdpowiedzUsuń na zawszeCzyli mogę powiedzieć że Twoj rok był spokojniejszy od mojego, co nie znaczy, że był mniej ciekawszy. Ja bym chętnie parę tych punktów z mojej listy usunął w zamian za to, że miałbym z kim gdzieś się zamknąć i być tylko razem:)
OdpowiedzUsuń na zawszebtw.Lepszy z Ciebie randkowicz niż ze mnie :P
Szczęśliwego !! :))
Dziękuję i Tobie również życzę, żeby przyjemne chwile miały w nowym roku przewagę, no i może żeby Ci się udało dotrzymać jakichś postanowień. ;) (ja tradycyjnie swoich nie pamiętam :D).
OdpowiedzUsuń na zawszeRównież wszystkiego dobrego na zbliżający się Nowy Rok :) Oby był lepszy od tego mijającego ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
wzajemnie ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeile tych randek! : O ja na tylu przez 4 lata nie bylem chyba :O
OdpowiedzUsuń na zawszenajlepszości Ajs :* (czekam Cię znów :D)
ho ho ho to się narandkowałeś ale i dobrze :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWszystkiego najlepszego Ajs! Szczęścia, szcześcia i w końcu randek owocnych w emocje z tym jedynym :)
OdpowiedzUsuń na zawszedobrego roku, po prostu.
OdpowiedzUsuń na zawsze