niedziela, 1 stycznia 2012

/656/ pierwszy dzień nowego.

Sylwester z głowy. Nie czuję żadnej zmiany. Jedno postanowienie noworoczne tylko - schudnąć. Dzisiejsze ważenie się przekonało mnie do tego - koniec obżerania się, koniec ze słodyczami. Wypowiadam walkę zbędnym kilogramom i mam nadzieję, że wytrwam w swoim postanowieniu przynajmniej tydzień... :D:D:D Amen. 

Aha, i jeśli cały rok ma być taki jak pierwszy dzień, to ja spokojnie mogę przespać go i obudzić się pierwszego stycznia roku następnego. Dziękuję za uwagę, idę się spakować i wracam do stolicy...

3 komentarze:

  1. też takie postanowienie we mnie wykiełkowało w drodze do domu dziś. nie pozostaje nic innego, jak zawyć: o niebiosa, użyczcie nam wytrwałości! ;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. == Hellion: drugi dzień w swoim postanowieniu trwam, nie jest źle :D

    == erjota: haha, a bierz :P oddam nawet więcej niż potrzebujesz :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze