Uff... chyba właśnie wypita wcześniej kawa opuściła mój organizm, bo powoli sennym człowiekiem się robię... powoli... no dobra, właściwie to nie mam ochoty spać, ale jak pomyślę, że za około 6 godzin wstaję to aż wszystko w żołądku mi się wywraca, o! Tak w ogóle to powinienem zawiesić picie kawy, bo jestem po jednym jej rodzaju nakręcony jak wiewiórka z kinowej wersji "Czerwonego Kapturka" :D A nawet czasem gorzej :]
Ogólnie dzień był udany. Pierwsza randka w tym roku za mną i do tego całkiem udana ku memu zaskoczeniu... Choć właściwie może nie powinienem tego jako randki traktować a jako zwykłe poznanie pewnego mega sympatycznego faceta. I mega miłego, podrzucił mnie po spotkaniu do domu swoim samochodem, mimo, że nie miał po drodze! Do tego bardzo szczery się wydaje i dość uczuciowy. Ogólnie ciekawa mieszanka cech charakteru w nim jest. Rzadko od kogoś czuję takie dobre fluidy a raczej nosa mam do dobrych ludzi... choć sam mam diabła w głowie, ale to już inna sprawa :P Może jeszcze dojdzie do drugiego spotkania... a może i nie, zależy, któż to wie... :D
Dobra, już dobra, idę spać, bo w głowie ciągle krzyczy mi jakiś głos "nie wstaniesz jutro pierdoło, kładź się, znowu pójdziesz do pracy z podpuchniętymi oczami i znowu powiedzą Ci, że strasznie wyglądasz i zapytają gdzie szlajałeś się w nocy?". Heh, swoją drogą, dobrą o mnie mają opinię w pracy :D:D:D

Uważaj!! Pozory mylą! 4 miesiące temu też tak myślałem... a jak się przejechałem:///
OdpowiedzUsuń na zawszeoczywiście może to jeden z tych nielicznych wyjątków :))
Każda opinia jest czymś podparta, więc może coś w tym jest :P A co do randki-nie-randki to potraktujmy to jako dobrą kartę, bo "jaki nowy rok, taki cały rok". Chociaż w nowy rok to nie było :P
OdpowiedzUsuń na zawszeco do dobrej opinii, to licho zawsze potrafi się ustawić w roli aniołka :P
OdpowiedzUsuń na zawsze== erjota: wyjątek czy nie jak na chwilę obecną uważać nie muszę, bo nie wiążę z tym panem na razie jakiś planów, stwierdzam tylko fakt, że miło było go poznać :)
OdpowiedzUsuń na zawsze== Pan McQueen: haha, mam ostatnio szczęście i zamierzam z niego korzystać zanim pech wróci ;)
== ja osobne: to fakt, ale co tam, życie zawsze niesie pewne ryzyko ;)
Nastepnym razem nie wchodz do samochodu obcej osoby. A co jakby pocwiartowal, wrzucil do worka i zostawil w lesie? Albo sprzedal na rynku nielegalego handlu organami?
OdpowiedzUsuń na zawszeI co wtedy?
== Spencer: mówi się trudno :] poza tym nie jestem taki malutki, on był o połowę mniejszy, więc wątpię by dał mi radę :] ale dzięki za troskę :D:D:D
OdpowiedzUsuń na zawszeheh...nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze napisałeś o jakimś randkowym kolesiu!!
OdpowiedzUsuń na zawszeno no!! cos się kroi chyba!! :)
== yomosa: haha, widocznie miałem dzień dobroci :P
OdpowiedzUsuń na zawsze