Dziwny dzień, czuję się troszkę tak jakby... jakby... hmm... smutno mi dziwnie i już. Byłem na randce w jednym z moich ulubionych miejsc, z bardzo sympatycznym facetem, który w dodatku mnie polubił a mimo to jakoś tak mi smutno. Gdzie te głupie motylki? Pozdychały we mnie już wszystkie czy jak? Niedługo zapomnę jak to jest je mieć w sobie a może w moim wieku ich już się nie miewa? Może teraz wszystko buduje się na sympatii i rozsądku? Bla, bla, bla...
Pada śnieg, jest tak romantycznie jak się idzie w taką pogodę, serio... chociaż święta już dawno za nami to po raz pierwszy poczułem tę całą magię zimowych świąt (lepiej późno niż wcale:P) patrząc na śnieg i przyozdobioną Warszawę świątecznymi światełkami... Kurde, jest w tym magia jakaś, taka magia w jaką wierzyłem jako dziecko a której brakuje mi teraz w życiu. I wiem, że marudzę teraz i mam to w nosie albo innej części ciała :P
A zresztą, w dupie ze wszystkim, idę się upić :D:D:D Nie, nie sam... chcielibyście bym stał się alkoholikiem pijącym do lustra, nie ma tak dobrze :P Dawno nie piłem, zatem dziś czas na alkohol, taniec i... sex :D No dobra, sexu nie będzie, ale pofantazjować zawsze można :D:D:D Czasami żałuję, że porządny Ajs bierze górę nad nieporządnym Ajsem :D:D:D (zresztą, nie chcąc się zbytnio chwalić, nie tylko ja tego żałuję - LOL :D).
PS: O, randkowicz mnie chyba bardzo polubił... ooo... :> szkoda, że ja siebie dziś średnio lubię, może jutro zmienię zdanie i może świat wyda mi się piękniejszy ;)
PS2: I lepiej nie próbować mnie zrozumieć! :D:D:D
PS3: To miłej nocki... kolejna notka to diabelski numer 666 :P (kto pamięta co miałem zrobić przy okazji tej notki?:D)
